Wywiad z Wojtkiem Probstem – brązowym medalistą MP w ultradystansowym Biegu Górskim

Za nami Mistrzostwa Polski w ultradystansowym Biegu Górskim, czyli 100 kilometrowym Biegu 7 Dolin w ramach Festiwalu Biegowego w Krynicy. Wojtek Probst, z którym na moment przed zawodami zamieniliśmy kilka słów, zajął ostatecznie wysokie, 3 miejsce, zdobywając tym samym brązowy medal Mistrzostw Polski. Prezentujemy Wam krótki wywiad, kilka dni po starcie, kiedy emocje zdążyły już trochę opaść.

Przede wszystkim wielkie gratulacje za zajęcie 3 miejsca w MP. Jesteś zadowolony?

Dziękuję! Jestem bardzo zadowolony. Na chwilę obecną jest to mój największy sukces.

Mimo że dla wielu byłeś czarnym koniem tych zawodów i niejedna osoba (włącznie z nami) plasowała Cię na podium, sam byłeś bardziej ostrożny i mówiłeś, że pierwsza 10 będzie dużym sukcesem. Czy mimo to od początku myślałeś, że będziesz celował w pudło?

Finisz na mecie w Krynicy

Po starcie wiedziałem, że z pierwszej dziesiątki może się zrobić pierwsza piątka, bo biegłem spokojnie, nie forsowałem tempa, a kilka minut nad goniącą grupką nadrobiłem na pierwszych 21 kilometrach. Jedno czego żałuję to, że zawaliłem zbieg do Rytra, ale trudno, trzeba za rok poprawić. O pierwszej trójce zacząłem myśleć dopiero na ostatnim punkcie kontrolnym.

Jak przebiegał bieg? Jak wiemy pogoda dała wszystkim popalić. Który odcinek był dla Ciebie najgorszy. Wiemy, że od około 50 kilometra biegłeś z kontuzją.

Od początku biegłem swoje i nie patrzyłem za siebie. Od Rytra bieglibyśmy razem z Miłoszem. Od Radziejowej, gdzie skręciłem kolano, cały czas powtarzało się: Miłosz odchodził na zbiegach a ja doganiałem go na podbiegach. Tak było aż do Szczawnika, gdzie po zbiegu trasą zjazdową kolano odmówiło posłuszeństwa na jakieś 20-30 minut. Do Bacówki nad Wierchomlą cały czas biegłem swoim tempem. Żałuję trochę dwóch ostatnich punktów, na których byłem za długo. Zbieg do Krynicy na “zaciśniętych zębach” nie był przyjemny, ale jestem szczęśliwy, że udało się bez większego urazu dobiec.

Myślisz, że gdyby nie kontuzja, to nawiązałbyś dalszą walkę z Miłoszem o drugie miejsce?

Może dałoby się dłużej powalczyć ale to już temat na przyszły rok. Uważam, że Miłosz był tego dnia po prostu lepszy i należało mu się drugie miejsce.

Czy uważasz, że sposób przygotowania do tych zawodów był odpowiedni? Jak wiemy, robiłeś bardzo duże kilometraże. Można było wręcz usłyszeć głosy, że zbyt duże. Jak to oceniasz z dzisiejszej perspektywy.

W półtora roku dało mi się zbić czas na dystansie 100 kilometrów o ponad 3 godziny, ale też zszedłem poniżej 16 minut na 5 kilometrów. Dowiedziałem się o sobie w tym czasie wielu rzeczy. Wiem, że działają na mnie bardzo dobrze duże objętości przeplatane krótkimi szybkimi treningami. Chodzę na badania, wszystko jest w porządku. Jeżeli coś działa nie ma sensu tego zmieniać. Twierdzenie, że ktoś robi za dużo jeśli się tej osoby dogłębnie nie zna jest bez sensu. Trzeba dobrze się odżywiać, nie przesadzać z intensywnością i dobrze się wysypiać.

14290042_1297153286970224_5508649601824319612_o

Jakie kolejne plany startowe na ten rok?

W tym roku jeszcze 4 starty z czego jeden “ultra” – 1.10 Górski Półmaraton Ślężański, 26.10 Bieg o Złotą Szyszkę (ale bardziej jako przetarcie przed maratonem), 5.11 Maraton Beskidy i na koniec 19.11 Piekło Czantorii 63 kilometry.

Pod jaki adres mają zgłaszać się fanki i zainteresowane Tobą teamy?

Czantoria Wielka, ścieżka poza szlakiem na Kończynie ;)

  • Robert

    Czyli wychodzi, że biegasz Wojtek jakby 80/20 wg teorii z książki o tym tytule…? Gratulacje !!!