Wywiad z Wojtkiem Probstem przed Biegiem 7 Dolin

Wojtek Probst pochodzi z niewielkiej śląskiej miejscowości Hażlach, położonej niedaleko Cieszyna. Mimo, że nie jest najbardziej rozpoznawalną postacią na polskiej scenie biegów ultra, ma za sobą kilka imponujących zwycięstw na różnych dystansach. Co ciekawe – znakomite występy na ultra długich dystansach, nie przeszkadzają mu w uzyskiwaniu wyników poniżej 16 minut na dystansie 5 kilometrów. Już za 3 dni Wojtek wystartuje w Mistrzostwach Polski w Biegach Górskich na dystansie ultramartonu – będzie to oczywiście Bieg 7 Dolin w ramach Festiwalu Biegów w Krynicy. Przed startem zadaliśmy Wojtkowi kilka krótkich pytań dotyczących startu i przygotowań do niego.

Już za kilka dni wystartujesz w Mistrzostwa Polski w Biegu Górskim na dystansie Ultra. Niekwestionowanym pretendentem do zwycięstwa jest Marcin Świerc. Jakie są Twoje plany co do tego biegu?

Plan minimum jaki mam na ten bieg to dobiec poniżej 10 godzin i zahaczyć o pierwszą 10. Jak to wszystko się wyjdzie zobaczymy w sobotę po pierwszych 30 kilometrach. Marcinowi nikt nie jest w stanie zagrozić.

ubs062_wynik

UBS Górska Pętla 2016

Wiele osób uważa, że jako jeden z niewielu zawodników jesteś w stanie „zagrozić” Marcinowi i deptać mu po piętach. Jak wyglądają Twoje przygotowania do Biegu 7 Dolin?

Słyszałem tego typu opinie, ale jest wielu zawodników na moim poziomie (jak i lepszych), którzy mogą zagrozić Marcinowi na pierwszych kilometrach, później jednak zwykle kończy się to pogromem. Nie nastawiam się na walkę z nim bo wiem, że jestem dużo słabszy i mam niewielkie doświadczenie biegowe w porównaniu z Marcinem. Jeśli chodzi o przygotowania – przez ostatnie 6 miesięcy nie schodziłem z kilometrażem poniżej 650 kilometrów (miesięcznie przyp. red.), parę miesięcy było po 700 kilometrów, a jeden ponad 900km. W sumie przed Krynicą mam ponad 5000 kilometrów w nogach. Mam nadzieję, że to wystarczy.

Słyniesz z tego, że pomimo bardzo dużego kilometrażu, robisz także dużo treningów szybkościowych oraz startujesz często w krótkich i szybkich biegach typu ParkRun. Startujesz raczej na krótszych dystansach, czy czujesz się dobrze przygotowany pod 100 kilometrowy bieg?

IMG_3734

Beskidzka 160 na raty – Piekło Czantorii

Wiosenne 104 kilometry zrobiłem w 10 godzin i 50 minut z tym, że przez pierwsze 50 kilometrów była okropna mgła i brak widoczności. Niestety, przez to nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie na jakim poziomie jest moje przygotowanie, ale słyszałem, że trasa w Krynicy jest dużo bardziej biegowa niż na Beskidzkiej 160 na raty. Problem z biegami ultra jest taki, że nie można robić ich zbyt dużo, bo kończy się to z reguły wypaleniem i kontuzjami. Przy moim kilometrażu faktycznie można się zastanawiać jakim cudem udaje mi się robić dystans 5 kilometrów poniżej 16 minut, ale to wszystko zostało gdzieś z biegów przełajowych, w których biegałem w szkole podstawowej. Nie robię treningów typowo szybkościowych. W tym roku zrobiłem już 2 razy 100 kilometrów i 2 razy 64 kilometry na zawodach. Czuję, że przygotowany jestem dobrze, aczkolwiek pamiętając o (mimo wszystko zawalonym, bo miał być na 2:35) maratonie w Krakowie, nie mogę zbytnio szaleć na początku, ale na to każdy musi uważać.

Bierzesz na trasę jakiś support team, czy raczej będziesz polegał tylko na przepakach i swoich zapasach? Pomimo znakomitych wyników (Łemkowyna 2015, tegoroczny Rzeźnik), startujesz raczej bardziej lokalnie. Czy masz w planach większą ilość zawodów w innych częściach kraju lub na zagranicznych, prestiżowych zawodach? Jednym słowem – czy będziesz chciał się pokazać szerszej publiczności?

Na punktach będzie moja narzeczona Kasia, Mateusz Górowski oraz Marysia Kulesza (organizatorka Beskidziej 160 na raty). Musi mi ktoś przypominać o jedzeniu bo zwykle kończę odżywianie na trasie na 5-6 żelach i na ostatnich kilometrach zaczynam to odczuwać. Lokalne starty związane są głównie z kwestiami finansowymi, ale też z chęcią dobrego przygotowania do większych imprez. Jeśli chodzi o starty zagraniczne to w przyszłym sezonie najprawdopodobniej robię 3 górskie maratony w Czechach: Perun, Slezsky i Nezmar. Nie wiem, czy nie pokuszę się o Małofatrzańską 100, ale bardziej skłaniam się ku Dolnośląskiemu Festiwalowi Biegów Górskich na dystansie 110 lub 130 kilometrów. W tym roku mam jeszcze parę planów – Maraton Beskidy poniżej 3 godzin i Piekło Czantorii 63 kilometry poniżej 8 godzin. Jeżeli to wypali – pomyślę dokładniej nad startami w 2017.

Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki za sobotni start!