„Kuchnia dla biegaczy – siła z roślin” – recenzja

​Do niedawna kojarzona raczej z dziwnymi wymysłami garstki osób, dieta roślinna coraz prężniej wkracza na polskie stoły. Mimo to nadal często kojarzona jest jako styl odżywiania nieodpowiedni dla osób aktywnych, o osobach uprawiających sporty wytrzymałościowe nie wspominając. Jednak coraz liczniejsze badania naukowe oraz kolejni zawodnicy ze znakomitymi wynikami, którzy ograniczają, bądź nie jedzą mięsa, dobitnie świadczą, że kuchnia roślinna może być doskonałym paliwem napędowym dla sportowców.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie zbilansowanie diety oraz podstawowa wiedza na temat produktów i ich wartości odżywczych. Na początku przygoda z nowymi, zdrowymi nawykami żywieniowymi może wydawać się trudna. W końcu rezygnujemy z mięsa, a niektórzy także z wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Były to w końcu produkty od zawsze obecne w naszym jadłospisie, nie trudno sobie wyobrazić, że pierwsza niedziela bez śląskiej rolady lub polskiego schabowego nie będzie należeć do najłatwiejszych. Ale wcale tak nie musi być! Z pomocą przychodzą nam liczne publikacje kulinarne zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej.

My od pewnego czasu mamy przyjemność gotować z pomocą książki „Kuchnia dla biegaczy, siła z roślin”. Na rynku dostępnych jest mnóstwo tytułów, my jednak z przyjemnością sięgnęliśmy po pozycję napisaną dla biegaczy – przez biegaczy.

Książka wydana przez Grupę Wydawniczą Publicat to ponad 230 stron pełnych przepisów. Wszystko wydrukowane na dobrej jakości papierze okraszone pięknymi zdjęciami – nie tylko talerzy, ale także zdjęć typowo biegowych. Autorami są aktywni biegacze, ultramaratończycy Violetta Domaradzka oraz Robert Zakrzewski – założyciele grupy Run Vegan Team.

W środku znajdziemy oczywiście to co jest sercem każdej książki „kucharskiej” – przepisy! Tutaj podzielone w wygodne do użycia kategorie. Możemy przebierać wśród: śniadań, drugich śniadań, zup, dań głównych, sałatek, past i pasztetów, koktajlów i napojów, deserów oraz specjalnych posiłków, które możemy zjeść przed startem w zawodach. Wybór jest naprawdę spory i prócz dość standardowych przepisów znajdziemy także dość oryginalne pomysły jak zupa pieczarkowa z bananem (polecamy!!). Każdy przepis, prócz opisu wykonania, wymaganych składników posiada także informacje na temat kalorii, procentowego udziału węglowodanów, tłuszczów i białka, oraz informacje na temat witamin, glutenu itp.

Zupa bananowa!

Wstęp do książki został napisany przez dietetyka, który porusza kilka istotnych zagadnień mogących budzić wątpliwości u osób nie posiadających zbytniej wiedzy w temacie diety roślinnej.

Autorzy zapewniają, że dieta wegańska nie musi być wcale droga, a składniki potrzebne do przygotowania większości potraw można dostać praktycznie w każdym sklepie. Tutaj niestety mam pewne wątpliwości, bo wiele przepisów początkowo musiałem pominąć, bo nie miałem czasu jechać kilka kilometrów do większego marketu z co bardziej ciekawymi produktami. Jeśli zaś chodzi o cenę to też wszystko jest zależne od pory roku. Chcąc jeść w miarę tanio musimy nastawić się na sezonowość. Kiedy więc mamy sezon na dynię – jemy dynię, kiedy obrodzi papryką, robimy dania z papryki. Oczywiście są pewne produkty dostępne cały rok (jak np. marchewka) oraz takie, które tak czy siak są importowane, więc ich cena jest mniej więcej stała. Czasem jednak chodzi za mną jakaś konkretna potrawa, a za nic w świecie nie mogę dostać jakiegoś warzywa.

Dla kogo właściwie jest ta książka? Myślę, że dla każdego. Dla wegan i wegetarian to na pewno ciekawa pozycja, która pozwoli odświeżyć trochę codzienne posiłki. Mięsożercy też nie powinni być zawiedzeni, gdyż kuchnia bezmięsna może być po prostu smaczna i zdrowa, a dania z „Kuchni dla biegaczy” powinny stać się miłą odskocznią od kolejnego schabowego.  Na koniec powiem tylko, że nie musicie obawiać się próby umoralniania czy indoktrynowania ze strony autorów – nic takiego nie ma miejsca. Jest to tylko i wyłącznie książka kucharska – okraszona pewnymi dodatkami, które na pewno spodobają się biegaczom!

Dziękujemy Grupie Wydawniczej Publicat za udostępnienie książki do recenzji!