Wywiad z Dariuszem Strychalskim

Darek Strychalski jest niepełnosprawnym biegaczem-ultramaratończykiem. Ma niedowład prawej strony ciała, krótszą jedną nogę oraz nie widzi na jedno oko. Kiedyś nie mógł chodzić, dziś biega i rywalizuje ze zdrowymi. Jego postawa, hart ducha i konsekwencja są motywacją dla tysięcy ludzi. Darek nie przejmuje się przeciwnościami losu, a porażki przyjmuje z pokorą i z wiarą, że każdą z nich można przekuć w zwycięstwo.

Jego największym osiągnięciem sportowym jest ukończenie najtrudniejszego ultramaratonu na świecie Badwater na dystansie 217 kilometrów. Po nieudanym starcie w 2012 roku, kiedy w Dolinie Śmierci powalił go udar słoneczny, w lipcu 2014 roku wrócił na trasę Badwater i tym razem nie pozostawił już żadnych złudzeń – pokonał bieg w 45 godzin 11 minut i 10 sekund, a na metę wpadł z uśmiechem na twarzy.

źródło


Darku, skąd pomysł na bieganie? Jak to wszystko się zaczęło, jakie były Twoje początki? Czy ktoś Cię do tej dyscypliny sportu zachęcił, czy może sam w jakiś sposób stwierdziłeś, że warto spróbować.

Jesień 2000, awaria roweru zmusiła mnie do wyjścia pobiegać, żeby nie siedzieć w domu. Początki były ciężkie. Godzina 6.00 rano, marsz-bieg, powrót koło godziny 8.00, sześć razy w tygodniu. Często byłem wytykany palcem przez uczniów idących do szkoły. Wielokrotnie mówiłem, że to ostatni raz, że jutro już nie pójdę, lecz po każdej pobudce mówiłem, że jeszcze dzisiaj, aby do wiosny. W planach był powrót na rower.

LaUltra fot. Kamil Jagodziński

LaUltra fot. Kamil Jagodziński

Widziałem efekty. Byłem w stanie wykonywać coraz dłuższe treningi.
Do pierwszego startu namówił mnie kolega, którego poznałem na porannych treningach. 10 km, wymierzona trasa, udało się ukończyć, a to że byłem ostatni nie miało znaczenia, najważniejsze, że dotarłem na metę, choć na treningach wykonywałem już odcinki dwa razy dłuższe. Chyba ten pierwszy start wkręcił mnie tak w te bieganie, że do dzisiaj rower leży popsuty.

Po jakim czasie i dlaczego stwierdziłeś, że właśnie biegi na dystansie ultra to to, co Cię najbardziej interesuje?

Na początku bieganie było dla mnie hobby, spędzaniem wolnego czasu na świeżym powietrzu z psem poza domem. Czasu miałem w bród, gdyż nie pracowałem. Pierwsze starty, pokonywanie granic własnych możliwości – coraz bardziej mnie to wkręcało, coraz bardziej zaczynało mi się podobać. Zaczynałem poznawać nowych ludzi, oczywiście ze środowiska biegowego.

Badwater fot. Jakub Górajek

Badwater fot. Adventure Corps

W latach 2000-2003 należałem do klubu osób niepełnosprawnych Start Białystok. Treningi jakie wykonywałem były ułożone na 5 km, jest to najdłuższy dystans dla osób z takim urazem. W tym czasie startowałem również w biegach ulicznych od 1 do 15 kilometrów. Pierwszy półmaraton – 2001 rok, maraton – 2002 rok, przygotowywałem się do niego sam. Wiedziałem, że maraton to spory dystans i żeby go przebiec muszę dużo nabiegać na treningach. Przygotowania te trwały dwa miesiące. We wrześniu pobiegłem i szczęśliwie dotarłem do celu.

Od 2004 do 2007 roku startowałem głównie w maratonach. Mój pierwszy bieg ultra to 100-Kaliska, jesienią 2006r. Nie powiodła się, po 85 kilometrach zrezygnowałem z powodu problemów żołądkowych. Mimo to spodobało mi się. Wiosną 2007 roku przebiegłem dwie setki – w marcu w Madrycie, a w maju we Włoszech. Od tego zaczęły się starty w biegach ultra.

W 2009 zakwalifikowałem się do sławnego biegu w Grecji, SPARTATHLON 246 km. 2012 rok to Badwater 135, oczywiście żeby się dostać na ten bieg musiałem zdobyć kwalifikacje: w 2011 musiałem pokonać minimum jeden bieg na 100 mil – 161 km + kilka innych ultra biegów. Musiałem podać również wcześniejsze starty ultra. Badwater 2012, te plany, marzenia biegowe mogłem zrealizować dzięki Fundacji Pramerica (2011-2012 – współpraca).

Darek na II Tyskim Festiwalu Podróżniczym Miasto Zdobywców w Tychach

Darek na II Tyskim Festiwalu Podróżniczym Miasto Zdobywców w Tychach fot. Magdalena Późniewska

Jak zwykle wygląda Twój trening. Korzystasz z porad trenera? Ktoś układa Ci plan czy może wszystko robisz sam?

Plany treningowe do biegów ultra zawsze układam sam. Stawiam głównie na kilometraż jaki muszę wykonać w tygodniu, żeby móc wystartować w takich zawodach. Tygodniowo wykonuję od 7 do 15 treningów, w zależności czy jest to okres przygotowawczy, czy rozbieganie po zawodach.

Darek na II Tyskim Festiwalu Podróżniczym Miasto Zdobywców w Tychach

Darek na II Tyskim Festiwalu Podróżniczym Miasto Zdobywców w Tychach fot. Magdalena Późniewska

Do Badwater 2012 byłem bardzo dobrze przygotowany fizycznie, jak i psychicznie. Zawiodło zbyt późne dotarcie na miejsce startu, zbyt krótka aklimatyzacja do tak wysokiej temperatury (55°C), złe doczytanie w regulaminie, że cały prowiant żywieniowy trzeba posiadać w swoim zakresie (zupki, makarony, wodę itp.). Mieliśmy słodycze oraz zbyt małą ilość wody.
W 2014 ponownie zostałem zakwalifikowany, byłem szczęśliwy, lecz nie miałem funduszy na wyjazd. Z pomocą przyjaciół, projekt wystawiliśmy na Polak Potrafi. Dzięki ludziom którzy wsparli ten projekt, za co bardzo dziękuję, i kilku firmom które wsparły mnie finansowo, mogłem ponownie stanąć na starcie wraz z ekipą wspierającą (Mikołaj, Filip z kraju oraz Jakub – kamerzysta, Kamil ze Stanów). Zaleciałem wraz z Filipem dwa tygodnie wcześniej, aby dobrze się zaaklimatyzować do temperatury i wysokości. Pozostała ekipa dojechała dzień przed startem. Najwyższy, a zarazem pierwszy, punkt kontrolny był powyżej 3000 m.n.p.m. – Horseshoe Meadow, drugie podejście na ok. 2600 m.n.p.m. – miasto duchów Cerro Gordo, meta 2530 m.n.p.m. – Whitney Portel. Było bardzo ciężko, ale udało się.

Badwater fot. Jakub Górajek

Badwater fot. Jakub Górajek

Jakiś czas temu założyłeś fundację swojego imienia. Napisz coś więcej na jej temat. Czy w jakiś sposób inni biegacze (i nie tylko) mogą włączyć się w jej działania?

Fundacja Zwycięzca powstała w czerwcu 2014 r. Głównym celem fundacji jest promocja sportu na świeżym powietrzu, a w szczególności biegania, zachęcanie osób pełnosprawnych jak i niepełnosprawnych do uprawiania sportu, pomoc finansowa osobom niepełnosprawnym. Do tej pory fundacji udało się pomóc jednej osobie –  podopiecznej Asi Serdyńskiej.  Przy pomocy przyjaciół zorganizowałem bieg z Łap do Poznania, dzięki któremu udało się zebrać pełną kwotę na zabieg dla Asi.

Dziękujemy za rozmowę!

  • http://gniewomir.in Gniewomir Maiski

    Jak zwykle, ogromny szacunek dla Darka, a dla Was wielkie dzięki za ten krótki wywiad :)

    • AvantaR

      Cieszę się, że Darek został zaproszony na festiwal podróżniczy do Tychów – była okazja uścisnąć grabulę i trochę porozmawiać. Jak tak pomyślę, to właśnie dzięki niemu pierwszy raz usłyszałem o Badwater. Bardzo fajna i ciekawa persona :)

      Dzięki za odwiedziny Gniewko! :)

      • http://gniewomir.in Gniewomir Maiski

        Wiesz, w dobre miejsca zawsze warto wracać ;)