Szczęśliwi biegają ULTRA – książka na którą czekaliście!

Polski rynek literatury biegowej jest naprawdę rozbudowany. Praktycznie większość znaczących pozycji można dostać w polskiej wersji językowej, głównie za sprawą Wydawnictwa Galaktyka. Jedno tylko rzucało się w oczy – praktycznie wszystkie tytuły były napisane przez zagranicznych autorów. Jako, że moje największe zainteresowanie wzbudza tematyka górska i ultra – brakowało mi czegoś co traktowałoby o tym z punktu widzenia naszego lokalnego podwórka. Bardzo przyjemnie czyta się historie z drugiego końca świata – z Kolorado, z Miedzianego Kanionu. Powiedzmy sobie jednak szczerze – większość z nas nigdy tych miejsc nie zobaczy na oczy, więc do końca nie jest w stanie się z nimi utożsamić. W końcu jednak pojawił się tytuł polskich biegaczy, przedstawiający rodzime bieganie górskie, ultra oraz rajdy przygodowe.

Okładka - co ciekawe, wersja którą nabyłem różni się nieznacznie od tej prezentowanej na stronie wydawcy.

Okładka – co ciekawe, wersja którą nabyłem różni się nieznacznie od tej prezentowanej na stronie wydawcy.

Autorzy „Szczęśliwi biegają ultra” to nie ludzie przypadkowi, nie wzięli się znikąd, a wręcz przeciwnie. Za ich opowieścią stoją lata doświadczeń oraz setki, jeśli nie tysiące godzin spędzone na bieganiu w przeróżnych miejscach, w różnych zakątkach świata. Nie są też żółtodziobami w dziedzinie pisania – w końcu od lata ich teksty znaleźć można w Magazynie Bieganie.

Trening na Małej Fatrze fot. Piotr Dymus

Trening na Małej Fatrze fot. Piotr Dymus

Książka rozpoczyna się historią trafienia Magdy i Krzyśka do świata biegów górskich i AR. Dzięki tym opowieściom mamy okazję liznąć odrobinę historii rajdów przygodowych w Polsce. Przewijać będą się znane także dzisiaj nazwiska (choć niekoniecznie w tej samej roli – jak na przykład Piotr Dymus, który raczej rozpoznawalny jest aktualnie dzięki pracy fotografa), choć nazwy imprez dla osób spoza środowiska Adventure Racing mogą być nieco egzotyczne.

Magdalena Ostrowska-Dołęgowska fot. Piotr Dymus

Magdalena Ostrowska-Dołęgowska fot. Piotr Dymus

Narracja zmienia się regularnie – o pewnych rzeczach opowiada Magda, o innych zaś Krzysiek. Trochę bałem się, że dwoje autorów może wprowadzać trochę chaosu, ale tak nie jest – całość jest całkiem spójna i mimo, że czasem skaczemy pomiędzy wydarzeniami, to cały czas mamy wrażenie, że historia jest zwarta i sensowna. Z racji bogatego doświadczenia przeniesiemy się na Maraton Piasków, Transalpine-Run czy też Ultra Trail du Mont Blanc. Ale nie tylko. Prócz tych najbardziej znanych w naszym kraju imprez, spędzimy również ekscytujące momenty w trakcie mierzenia się naszych bohaterów z najcięższymi wyzwaniami biegowymi na Wyspach Brytyjskich. Przyznaję się bez bicia, że o pewnych „klasykach” nigdy nie słyszałem – nie ma co ukrywać, bieganie u nas cały czas przeżywa rozkwit i nasza wiedza wciąż jest bardzo … skromna.

Gore-tex Transalpine-Run Fot. Piotr Dymus

Gore-tex Transalpine-Run Fot. Piotr Dymus

Książka prócz ciekawych historii z zawodów, przybliża mniej znane opowieści na temat zawodników – zarówno z Polski jak i tych światowej sławy – Tonego Krupicki czy Scotta Jurek’a. Mimo, że nie jest to w żadnym stopniu poradnik czy też książka z serii „jak biegać” – powinien po nią sięgnąć każdy mniej lub bardziej doświadczony ultras. Dlaczego? Wśród kwiecistych opowieści autorzy przemycają całą masę naprawdę ciekawych i przede wszystkim sprawdzonych wskazówek, ‚life-hacków’ i podpowiedzi. Zresztą co tu dużo mówić – nawet pierwsza drużyna MM tegorocznego Biegu Rzeźnika przyznała, że właśnie w „Szczęśliwi biegają ultra” znaleźli kilka wskazówek, które później wykorzystali na trasie (między innymi tzw. „hol” na linie). Cieszy mnie również, że zwracana jest uwaga na urozmaicanie treningu, nie skupianiu się wyłącznie na bezmyślnym klepaniu kilometrów, ale na ćwiczeniach ogólnorozwojowych (tutaj na przykładzie między innymi crossfitu).

Kiedy jednak wracam myślami do tego tytułu, to nazwy zawodów, butów i firm jakoś schodzą na drugi plan. Doszedłem do wniosku, że w tej książce porwał mnie przede wszystkim sposób przedstawienia dwójki kochających się, rozumiejących i dzielących pasję ludzi. Myślę, że to nie tych wszystkich biegów, podróży do Boulder czy w końcu dobrze prosperującego sklepu powinniśmy im zazdrościć, ale właśnie tego radosnego dzielenia się pasją. Myślę, że to wielkie szczęście i zawsze cieszę się, gdy widzę takich ludzi!

Krzysztof Dołęgowski fot. Piotr Dymus

Krzysztof Dołęgowski fot. Piotr Dymus

Nie muszę chyba dodawać, że tytuł ten to pozycja absolutnie obowiązkowa. „Szczęśliwi biegają ultra” mogę śmiało postawić obok „Jedz i biegaj” oraz „Urodzonych biegaczy” i powiem szczerze, że miałbym spory problem, aby wybrać tę najlepszą. Także pod względem wydania niczym nie ustępuje wspomnianym pozycjom – całość jest wzbogacona o wspaniałe zdjęcia między innymi Piotra Dymusa. Pozostaje mi jedynie podziękować autorom za kawał naprawdę przyzwoitej lektury, a Wam polecić udanie się do najbliższej księgarni i spytanie właśnie o tytuł Magdy Ostrowskiej-Dołęgowskiej i Krzyśka Dołęgowskiego!