Tam gdzie Śnieżna Pantera bywa

W zeszłą sobotę mieliśmy okazję brać udział w wydarzeniu dla nas wyjątkowym – Biegu Śnieżnej Pantery. Impreza ta odbywała się w Zawoi, a trasa o długości 25 kilometrów biegła głównie po terenie Babiogórskiego Parku Narodowego. Dlaczego wyjątkowa? Otóż była to impreza zamknięta, na którą zaproszono jedynie 130 biegaczy górskich. Na moje szczęście znalazł się mały „wybieg”, który pozwolił dołączyć mi do tego szacownego grona, bo niestety moje zaproszenie gdzieś przepadło ;) Gdy tylko dowiedziałem się, że jest kilka wolnych miejsc i „kto pierwszy ten lepszy” od razu wysłałem maila. Na moje szczęście byłem wystarczająco szybki i dostałem zielone światło, aby wraz z osobami towarzyszącymi przyjechać do Centrum Górskiego Korona Ziemi w Zawoi.

Dla tej pięknisi biegliśmy :)

Bieg nie bez powodu nazwany został Śnieżną Panterą. Otóż cała impreza wspierana była bardzo mocno przez markę Dynafit, która od roku 2005 obrała sobie na swój symbol Śnieżną Panterę. I właśnie celem biegu było także nagłośnienie informacji na temat ochrony tego pięknego kota. Wszystko to przy udziale naprawdę fajnych sponsorów – między innymi firmie BMW.

IMG_8442

Baza zawodów znajdowała się w Centrum Górskim Korona Ziemi – nowej miejscówce na mapie Beskidu Żywieckiego. Pierwotnie myślałem, że jest to tylko zwykłe muzeum, okazuje się jednak, że plany są ambitniejsze i już teraz możemy zjeść dobre jedzenie w lokalnej knajpce. Prócz tego można odwiedzić Park Linowy, a z tego co słyszałem to nie koniec atrakcji, które pojawią się w tym miejscu.

IMG_8412

Odprawa na wesoło

W Zawoi przywitała nas przepiękna zima. Aż trudno uwierzyć, że kilka kilometrów dalej zielono, a w okolicach Babiej Góry śniegu po pas. Trasa biegła najpierw w stronę Mosornego Gronia, w okolicach kolei linowej trasa zawracała, a my otrzymywaliśmy pierwszą opaskę kontrolną. Cofaliśmy się  aż do żółtego szlaku, którym zbiegliśmy do głównej drogi w Zawoi. Stamtąd między domami zaczęliśmy wspinanie się czarnym szlakiem aż do schroniska na Markowych Szczawinach. W tych okolicach miałem przed sobą dwójkę zawodników, którzy pomylili drogę i zboczyli zielonym szlakiem w dół. Na szczęście zorientowaliśmy się dość szybko i do nadrobienia było zaledwie kilkaset metrów, niestety ostro do góry. Ilość śniegu w okolicach schroniska niesamowita. Przez problemy nawigacyjne czołówki przesuwam się na drugie miejsce. W schronisku zabieram drugą opaskę kontrolną i od razu udaję się w dalszą drogę. Zostaję przepuszczony na przód, także czeka mnie ostre torowanie w głębokim i nieprzetartym śniegu. Na szczęście teraz już coraz bardziej w dół – żółtym i czerwonym szlakiem. W pewnym momencie przecinam dwa spore osuwiska, które swoją stromizną i ilością nagromadzonego śniegu działają na wyobraźnię. Przez cały czas zastanawiałem się jak daleko znalazłbym się gdyby coś pod nogami wyjechało. Na szczęście pokrywa była stabilna. Przy rozejściu szlaku żółtego i czerwonego zbiegamy tym pierwszym w dół. Tutaj przechodzę na druga pozycję i kolega Fajny, szybki zbieg. Zaliczam dwie wywrotki, ale w takim śniegu to przyjemność! Dobiegamy do zabudowań, gdzie łapiemy szlak niebieski, który doprowadzi nas do drogi. W między czasie przesuwam się na trzecią pozycję i generalnie mam plan właśnie na niej ulokować się na mecie. Fart i niewielka pomyłka biegacza przede mną sprawia, że jednak do Korony Ziemi dobiegam jako drugi. Oczywiście nie był to bieg w którym ważna była rywalizacja, nie było żadnej klasyfikacji. Jednak mimo to miło jest czasem być tym jednym z pierwszych na mecie.

IMG_8688

Nie bez powodu pisałem o tym, że jechały ze mną osoby towarzyszące. Otóż, organizatorzy dla naszych bliskich zapewnili szereg atrakcji, aby nie nudzili się w trakcie oczekiwania na zakończenie biegu. Można było zwiedzić z przewodnikiem Centrum Górskie Korona Ziemi, można było wziąć udział w jazdach testowych BMW X4, odwiedzić park linowy i wiele innych. Po południu odbyć miały się także prelekcje oraz szeroko rozumiana integracja. Niestety niedługo po biegu, ciepłym posiłku i krótkich rozmowach z innymi biegaczami musieliśmy wracać do domu.

IMG_8637

Śliczne medale – według obowiązującej mody – drewniane :)

Bieg Śnieżnej Pantery był wyjątkowy. Na początku nikt nie chciał wyrywać nawet do przodu. Czuć było luźną atmosferę i ludzie cieszyli się po prostu fajnym bieganiem w przepięknych okolicznościach przyrody. Organizatorzy zadbali o najmniejsze szczegóły, w pakietach startowych znaleźliśmy koszulki marki Dynafit, opaskę na głowę oraz torbę sygnowaną logiem biegu. A wszystko to bezpłatnie. Widać było ogrom pracy organizatorów – naprawdę przesympatycznych i radosnych ludzi. Mam nadzieję, że dane mi będzie pojawić się w Zawoi za rok, bo już wiadomo, że na jednej edycji się nie skończy!

IMG_8699

Z tego miejsca chciałbym serdecznie jeszcze raz podziękować za możliwość wzięcia udziału i za mnóstwo serducha, które włożyliście w organizację :)

Cola po takim biegu smakowała znakomicie!

Cola po takim biegu smakowała znakomicie!

 

Zobacz naszą galerię z biegu!