Warunki na trasie Wilczych Groni – Kamil Leśniak nadaje z Rajczy

fot. Piotr Dymus

fot. Piotr Dymus

Już jutro startuje jeden z najciekawszych biegów górskich – Wilcze Gronie. Rok temu mieliśmy warunki w zasadzie wiosenne. Tym razem zapowiada się walka w prawdziwie zimowej scenerii! A to jest to co tygryski lubią najbardziej!

Mieliśmy okazję porozmawiać chwilę z Kamilem Leśniakiem z teamu Inov-8, który już od środy stacjonuje w Rajczy i miał okazję obejrzeć całą trasę. Oto czego możemy się spodziewać:

Kamil: Pierwszy podbieg jest mega ciężki, lekko oblodzony, ale świeży puch zakrywa lód i przez to nie jest aż tak ślisko. Za to pod koniec szczytu robi się troszkę głębszy i ciężko się przebiera nogami. Natomiast zbieg z niego to sama przyjemność. Można puścić się po śniegu w dół. Jest lód miejscami pod spodem, ale upadek nie groźny w takim śniegu.

Kamil: Chwilę odpoczynku na ulicy… i znów łagodny i długi podbieg który wbrew pozorom też daje w kości. Zbieg do mety jest krótki ale za to bardzo stromy :)

BGC: No właśnie, jak tam ta końcówka? Rok temu straszne kamienie były, teraz przykryte są? I jak na grzbiecie – mocno wieje?

Kamil: Przykryte śniegiem. Czasem da się odczuć pod stopą, ale w większości przykryte śniegiem i można fajnie polecieć w dół. 2h zrobiliśmy to z paroma postojami na zdjęcia, ale Krzych mówił, że ostatnio robił to poniżej 1:40.

Warunki na trasie. fot. Kamil Leśniak

Warunki na trasie. fot. Kamil Leśniak

Jak widać zapowiada się mocny, zimowy bieg w szybkim tempie. Do zobaczenia w Beskidzie Żywieckim!