Biegacze! Bez paniki!

Kilka dni temu cały biegowy świat w Polsce zelektryzowała wiadomość z Konferencji Polskiego Polskiego Stowarzyszenia Biegów w Zielonej Górze, jakoby PZLA miało opodatkować bieganie. O co chodzi? Otóż, rozważane jest wprowadzenie projektu prezentowanego przez Janusza Szydłowskiego – tzw. karty biegacza – swego rodzaju bezpłatnej legitymacji dla biegaczy (także amatorów). Karta umożliwiałaby startowanie w biegach sygnowanych logo Związku. Haczyk jest jeden – aby otrzymać kartę, należałoby wykupić odpowiednie ubezpieczenie oraz przechodzić okresowe badania lekarskie. Można by powiedzieć – idea słuszna, ktoś chce, aby bieganie było bezpieczniejsze.  Szkoda tylko, że znowu próbuje się uszczęśliwić nas na siłę zakładając, że biegacze to stado baranów i żaden z nich bez przymusu nie robi badań i nie ma żadnego ubezpieczenia. Należy jednak zadać sobie pytanie – czy panika jaka przeszła przez media jest uzasadniona? Moim zdaniem nie. Dlaczego?

  1. PZLA jako organizacja nie ma ŻADNEJ mocy decyzyjnej w przypadku przytłaczającej ilości biegów w Polsce. Oczywiście karta byłaby wymagana na biegach rangi mistrzostw Polski, lub biegach w których organizator chciałby ubiegać się „certyfikację” ze Związku. Dla zwykłego amatora jednak nie ma to żadnego znaczenia, prawdopodobnie nawet nie zauważyłby różnicy. Zawodowcy natomiast tak czy siak muszą posiadać odpowiednie papiery.
  2. Należy pamiętać, że biegi stały się w Polsce niezłym biznesem i organizatorzy będą zdawać sobie sprawę, że wprowadzenie takich obostrzeń wpłynie katastrofalnie na frekwencję. Co za tym idzie – podejrzewam, że grono lobbujące przeciwko karcie biegacza będzie bardzo silne, a chętnych do współpracy w tym zakresie z PZLA – niewielu.
  3. Oczywiście istnieje teoretyczna sytuacja, w których ustawowo zakaże się organizowania rywalizacji lekkoatletycznych bez ważnej licencji PZLA. Myślę jednak, że jest to całkowicie nierealne – patrz, punkt wyżej.
Koniec amatorskiego biegania w Polsce? Raczej nie!

Koniec amatorskiego biegania w Polsce? Raczej nie!

Jednym słowem – nie ma co panikować. Leśne dziadki z PZLA może i ostrzą sobie zęby na portfele biegaczy, myślę jednak, że szanse, aby realnie odczuć to na naszych finansach są małe. W całej tej historii natchnęła mnie natomiast jedna myśl – ubezpieczenia na biegach masowych. Zdarzało mi się startować na zawodach narciarskich, gdzie od zawodników wymaga się nie tylko odpowiedniego ubioru (np. kask), ale także ubezpieczenia zdrowotnego na tego typu aktywności. Nikogo to nie dziwi, a osoby nie posiadające odpowiedniego ubezpieczenia mogą wykupić je w biurze zawodów za niewiele pieniądze. Jestem przeciwnikiem przymuszania do czegokolwiek, natomiast byłbym w stanie zrozumieć organizatora, który wymagałby od uczestników biegu posiadania ubezpieczenia (jestem wręcz trochę zdziwiony, że jeszcze tego nie wprowadzono).

Osobiście jednak jestem zdania, że każdy ma swój rozum i nie powinien być przymuszany do zakupu ani ubezpieczenia, ani okresowych badań. Przy okazji warto zapoznać się z rozmową z osobą odpowiedzialną za projekt. Widać tutaj niestety podejście ludzi na stołkach w polskich związkach sportowych. Podejście w stylu – nie chcemy Was dzielić, tylko łączyć, dlatego wymyślamy sobie dodatkowe obostrzenia, abyśmy wszyscy stali się jedną, smutną rodziną nad którą stoi urzędnik z pejczykiem. Jakie jest Wasze zdanie na całą tę sytuację?

Edit (24.11.2014, 09:08)
Jest i oficjalne stanowisko PZLA.

W związku z nieprawdziwymi informacjami, jakie są publikowane w internecie nt. projektu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki dla biegaczy amatorów, uprzejmie informujemy, że wszystkie szczegóły ogłosimy w pierwszym kwartale 2015 i wówczas przyjdzie czas na ocenę naszej propozycji. Jednocześnie podkreślamy, że licencje funkcjonują w wielu europejskich krajach. Są one dobrowolne i dają ich posiadaczom konkretne profity. Nie ma i nie będzie żadnego obowiązku posiadania licencji biegacza amatora. Jako związek sportowy czujemy się odpowiedzialni za rozwój lekkoatletyki w Polsce, w tym biegania, dlatego powstanie równolegle ocena i certyfikacja biegów masowych, wzorowana na przepisach i wytycznych IAAF oraz EA.

Edit (25.11.2014 11:16)
Pojawił się wywiad z samym Januszem Szydłowskim. Warto posłuchać.