Górska przygoda – relacja z biegu anglosaskiego w Wiśle

Górska przygoda – anglosaski bieg górski, który odbył się 15 listopada w Wiśle, był ostatnią tego typu imprezą w tegorocznym kalendarzu zawodów górskich. Organizatorzy pomimo wcześniejszych informacji przygotowali nie 15 kilometrową, a 12,5 kilometrową trasę poprowadzoną w okolicach skoczni narciarskiej w Wiśle Malince i wyciągów narciarskich Wisła Cienków. Podobnie jak dwa tygodnie temu w Bystrej Śląskiej, także teraz pogoda była bardzo łaskawa i biegacze mogli cieszyć się piękną, złotą jesienią, co szczególnie dodawało smaczku na leśnych, pełnych liści odcinkach trasy.

Rozgrzewka musi być!

Rozgrzewka musi być!

Biuro zawodów ulokowane było w Hotelu Podium, za których znajdował się start i jednocześnie meta biegu. Na linii startu stanęło prawie 198 biegaczy oraz 56 miłośników Nordic Walking. Trasa znakomicie nadawała się dla osób, które pierwszy raz startowały w tego typu biegu. Co prawda po początkowym zbiegu, szybko zaczęła piąć się agresywnie do góry, później jednak wypłaszała się, ażeby od połowy praktycznie dać odpocząć brakiem podbiegów. Zbiegi prowadziły równym terenem z bardzo małą ilością kamieni – co za tym idzie były bardzo przyjemne, mało techniczne i przede wszystkim bezpieczne. Można było rozwinąć naprawdę przyzwoite prędkości nie martwiąc się o skręcenie kostki. Jedynie sama końcówka biegu, prowadząca w dużym nachyleniu po nieprzyjemnych płytach wymagała czujnego zbiegu w pełnym skupieniu. Pierwszy na mecie zameldował się Kamil Jastrzębski (SKB Kraśnik) z czasem 00:48:35, drugi był Piotr Koń (RMD Montrail Team) z ponad 4 minutową stratą do lidera, podium zamknął Robert Faron (Noraf Sport/UKS Warta Kamienica). Wśród kobiet pierwsze miejsce zajęła Martyna Galewicz (01:05:06), druga była Michalina Mendecka (01:05:57,3), trzecia zaś Agata Długosz (BBL Mikołów) z czasem 1:06:31,9.

Bieg rozpoczynał się przyjemnym zbiegiem.

Bieg rozpoczynał się przyjemnym zbiegiem.

Impreza została przeprowadzona naprawdę dobrze. Nie ukrywam, że była to miła niespodzianka, gdyż komunikacja organizatorzy-zawodnicy przed zawodami nie wyglądała najlepiej, a udostępnienie profilu trasy dopiero na 5 dni przed zawodami było moim zdaniem mało profesjonalnie. Najważniejsze jednak, że do samego wydarzenia organizatorzy podeszli tak jak należy. Największym mankamentem, który wymieniali uczestnicy był, mówiąc delikatnie … niezbyt urodziwy medal. Co prawda wpisowe było na tyle małe, że można tego małego potworka organizatorom wybaczyć – warto jednak w przyszłości nad tym popracować, gdyż prócz wspomnień, właśnie rzeczony medal uczestnicy przywożą do domu, pokazują rodzinie i znajomym. Jeśli to kwestia kosztów, myślę że rozwiązaniem mógłby być przyzwoicie wydrukowany dyplom, który zastąpić by mógł kawałek pleksi z naklejką, który dostaliśmy tym razem.

Dodatkowo, jako osoba na diecie bezmięsnej, bardzo ucieszyłbym się z możliwości otrzymania warzywnego posiłku regeneracyjnego. Mam jednak świadomość, że znaczna większość biegaczy nie ma takich wymagań, więc nie mogę mieć tutaj żalu do organizatora. Myślę jednak, że np. kawałek ciasta dla osób, które nie korzystają z posiłku regeneracyjnego byłby bardzo miłym ukłonem, do wegetariańskiej części biegaczy. Jestem pewien, że by to docenili!

Podsumowując – impreza była bardzo udanym zakończeniem tegorocznego sezonu biegów górskich. Teraz już tylko czekanie na przyszłoroczne zawody, analizowanie tegorocznych i mocne przepracowanie zimy – czego sobie i Wam życzę :)

Zapraszamy do obejrzenia naszej galerii zdjęć z biegu. Przygotowaliśmy dla Was ponad 300 fotografii!