Biec albo umrzeć – krótka recenzja subiektywna

Kocham góry, kocham książki, kocham biegać. Wydawałoby się, że jestem idealnym targetem dla najnowszej książki Kiliana Jorneta. Nie zdołałem jeszcze pochłonąć wszystkiego co nasz rynek wydawniczy oferuje biegaczom, ale nie jestem też totalnie nowy w tematyce książek biegowych. „Jedz i biegaj” oraz „Urodzeni biegacze” mnie zachwyciły, do tej pory lubię wrócić do tych tytułów i na wyrywki przeczytać kilka stron. „Dogonić kenijczyków” było już inne, nie porwało tak bardzo, ale mimo chaosu w prowadzeniu historii – czytało się całkiem przyjemnie.

Na polskie wydanie książki Kiliana czekałem bardzo niecierpliwie, na tyle niecierpliwie, że już miałem kupować wydanie w języku angielskim. Chwała bogom starym i nowym, że tego nie uczyniłem.

Biec albo umrzeć.

Dawno żadna książka tak mnie nie zawiodła. Szczególnie, że widziałem całkiem dobre opinie, wręcz zachwyty nad bogatymi treściami, które ten czołowy ultrarunner zawarł w swoim tytule. Ale do rzeczy, czemu uważam, że nie warto wydawać pieniędzy na „Biec albo umrzeć”?

  • Chaos w prowadzeniu historii. Albo jestem totalnie nieogarnięty, albo nie potrafię czytać ze zrozumieniem, ale w pewnym momencie już nie wiedziałem kiedy dzieje się akcja. Wolę chronologiczne prowadzenie fabuły.
  • Patetyczny ton od którego robi się niedobrze. O ile potrafię zrozumieć takie górnolotne hasła u młodych adeptów biegania, o tyle w przypadku Kiliana jest to co najwyżej śmieszne.
  • Tak naprawdę niewiele dowiedziałem się o samym autorze. O jego wyczynach sportowych mogę poczytać w sieci, liczyłem natomiast, że poznam trochę lepiej autora. Dowiem się kim jest, co lubi, jak żyje. Było tego moim zdaniem bardzo mało w jego książce.

Jeśli książkę tę pisał ghostwriter, a nie Kilian, to niestety w  przyszłości mógłby znaleźć kogoś lepiej władającego piórem. Aktualnie czytam książkę „Ukryta siła” Rich Rolla i tytuł ten utwierdza mnie tylko w tym, że „Biec albo umrzeć” jest najzwyczajniej bardzo słabe. Nie polecam, nie dotykajcie kijem z dwóch metrów, szkoda czasu i pieniędzy. Lepiej obejrzyjcie kilka filmików z Kilianem, jak choćby poniższy …