Biegowa rocznica

Dokładnie rok temu, o godzinie 18:10 zacząłem zmieniać swoje życie – wziąłem telefon do ręki i poszedłem na dwór pobiegać. Nigdy bym się nie spodziewał, że rok później dalej będę to robił i nawet przez chwilę nie będę miał ochoty przestać.

W ciągu tego roku, w trakcie 237 treningów przebiegłem 1940,56 kilometrów, co zajęło mi blisko 8 dni, spaliłem przy tym 133378 kalorii co równa się 246 hamburgerom. Wziąłem udział w całej masie zawodów na dystansach 5, 10, 15, 20 kilometrów i krótszych, ukończyłem 2 półmaratony, maraton oraz ultramaraton. Biegałem rano, w południe, wieczorem, w nocy. W ulewnym deszczu i w morderczym upale. Z 77 kilogramowego grubasa zostało 62,5 kilograma i chyba dobrze mi z tą wagą.

Ale to tylko liczby, są dla mnie istotne, ale nie najistotniejsze. Najważniejsze jest to, że bieganiem zaraziłem moich bliskich – mojego tatę (który przekroczył już magiczne 60 lat) i brata, którzy teraz regularnie biorą udział w zawodach. To, że mogę biegać z moją ukochaną, która razem ze mną jeździ na zawody – czy to jako kibic, czy zawodnik. I wciąć mnie to bawi i jest mi z tym dobrze. Wciąż nie mogę doczekać się kolejnego treningu, cały czas planuję kolejne starty i kolejne wyzwania.

Dziękuję wszystkim, którzy w jakiś sposób mnie przez ten rok wspierali – Madzi, rodzinie, znajomym. Ale także tym, którzy we mnie nie wierzyli – teraz widzicie, że jeśli ja potrafiłem, to Wy też możecie. Za wsparcie merytoryczne dziękuję Biegam Bo Lubię Mikołów z Olą i Piotrkiem na czele, ale także Jackowi i Marcinowi, od których wiele się nauczyłem i zawsze mocno mnie mobilizowali. Za wsparcie sprzętowe, które było dla mnie bardzo pomocne, dziękuję Wojtkowi z Nessi – Odzież Sportowa – są to dla mnie nie tylko ciuszki w których mogę biegać, ale mega mobilizacja

Jakie plany na przyszłość? Jest tego trochę. Póki co wrócić do regularnych treningów, gdyż do końca października lizałem rany po Beskidy Ultra Trail. W przyszłym roku na pewno nastawiam się bardziej na ultra długie dystanse. Biegi uliczne na pewno nie pójdą w odstawkę, ale pewnie częstotliwość tych z moim udziałem się zmniejszy. Chciałbym wystartować gdzieś za granicą. Marzy mi się The North Face® Ultra-Trail du Mont-Blanc® ale bardziej realne na początek będzie CCC.

Co przyniesie przyszłość zobaczymy, życzcie zdrowia, ja dzisiaj świętuję, choć trening oczywiście musiał być …