Raj biegaczy – Wyspa Małgorzaty – Budapeszt

Kilka dni temu wróciłem z krótkiego, acz intensywnego tripu po Europie. Tym razem padło na Budapeszt oraz Bratysławę. Ten pierwszy zainteresował mnie szczególnie, nie tylko z racji swojego piękna, architektury i klimatu.

Otóż praktycznie w samym sercu Budapeszt, tuż za Parlamentem, znajduje się Wyspa Małgorzaty, która jest istnym rajem dla każdego biegacza. Co w niej takiego niezwykłego? Otóż na około wyspy wyznaczono ponad pięciokilometrową (dokładnie 5,3 kilometra) pętlę dla biegaczy. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ścieżka ta nie była pokryta tartanem, czyli materiałem jaki znacie ze stadionów lekkoatletycznych, na których nie raz pewnie trenowaliście. Nasze stawy się cieszą!

Jak sprawdza się to w praktyce? Czy ktokolwiek tego używa, czy może przesiadują tam jedynie młodzi ludzie z piwem? Całość przerosła moje oczekiwania. Byliśmy tam trzy dni z rzędu i za każdym razem biegało na oko między 100 a 200 osób. Większość trasy jest oświetlona, więc biegać można także po zmroku.

Idąc w stronę wyspy mijamy (dosłownie) dziesiątki biegaczy. Piękne uczucie, czułem się jakbym był na jakiś zawodach. Tyle, że nie były to zawody, a zwykły dzień.

Jeśli chodzi o minusy, to zauważyłem w sumie dwa – ścieżka w niektórych miejscach ma dość mocno zniszczoną nawierzchnię tartanową (co w sumie nie dziwi, bo jest naprawdę mocno eksploatowana), w niektórych miejscach brakuje też tartanu i wbiegamy nagle na asfalt albo płytki (ale są to tylko fragmenty).

Po bieganiu można napić się czegoś zimnego lub uzupełnić węgle jakimś jedzeniem w wyspowych knajpach. Na trawie siedzą ludzie piknikując, popijając winko i ogólnie – miło spędzając czas. Piękne miejsce, mam nadzieję, że powstanie kiedyś takie na Śląsku czy choćby w Polsce.

My z Magdą bardzo polecamy, do tej pory jesteśmy zachwyceni Wyspą Małgorzaty. A więcej fotek możecie zobaczyć na fanpage’u Biegam Gdzie Chcę na FB :)