Bieganie naturalne czy też minimalistyczne jest ostatnio bardzo popularne. Z jednej strony tony reklam butów z coraz większą amortyzacją, z drugiej zaś lekko hipisowskich klimatów – biegania jak ludzie pierwotni.

Przyznam szczerze, że klimaty hipisowskie trochę bardziej mnie ostatnio pochłonęły i dzisiaj po raz pierwszy zrobiłem normalny trening bez butów! Najpierw chwilę się rozbiegałem – 1 kilometr w butach, następnie 5 kilometrów boso. FANTASTYCZNE uczucie! Trawa muskające Twoje stopy to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie ostatnio poczułem!

Trzeba jednak uważać i pamiętać, że nasze stopy są od urodzenia upośledzane za pomocą wszelkiego rodzaju obuwia. Co za tym idzie – są bardzo słabe. Po 5 kilometrach czułem wyraźnie, że trzeba kończyć. Mam jednak w planach przynajmniej jeden taki trening w tygodniu, co by trochę wzmocnić swoje stopy.

Polecam wszystkim spróbować. Ja wybrałem się na pobliski stadion, co jest chyba najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Trawa równo przycięta, żadnych kamieni, ani szkła.

Po kilku następnych treningach zdam relację jak się czuję i jak mają się moje nogi :)